wtorek, 13 listopada 2012

Listopadowy spleen

Czasami życie nabiera ponaddźwiękowego  przyspieszenia.
Wtedy nie masz wpływu na bieg zdarzeń.
Nie masz wpływu na siebie i swoje wybory.
 Rzeczy dzieją się same.
Są trudne, smutne,wieloznaczne.
Są ponad ludzką miarę.
Tak sądzimy...


niedziela, 21 października 2012

O tempora, o mores!

Pary łączą się węzłem kredytowym.
Ten małżeński to tylko wymóg bankowych ekspertów.
Racjonalizm zamiast szaleństwa.
Urok współczesności.


środa, 17 października 2012

Anioł i róże

Anioł wrześniowy.Od siostry.
Wprowadza ład, harmonię , równowagę.
Jest aniołem spełnienia.
Róże z jesiennych liści dodają mu lekkości.

niedziela, 14 października 2012

Jesień w kulturze

Praca zawładnęła całym moim czasem  i o byciu tu czy tam pomarzyć mogłam.
Ale miniony tydzień odczarował sytuację.
"Bitwa pod Wiedniem"  wprowadza w bajkowy klimat. 
 Mnie ten obraz zrelaksował, a szłam  zmęczona i niechętna. 
Zarzuty krytyki mnie nie interesują.
"Andropauza 2" to świetna kabaretowa scena .
Wybitni aktorzy, niezły  humor.
Można zabrać  znajomych.
"Va, pensiero..." to propozycja dla umiarkowanych melomanów.
Cudowne, cudowne, cudowne...Zwłaszcza z perspektywy pierwszego rzędu.
I musi mi to starczyć  na czas pewien.

poniedziałek, 8 października 2012

Smaki jesieni

Słony smak dyni.
Kolby kukurydzy.Zapach grzybów.
Ciasto jabłkowe z cynamonem.
Spotkania.Plany.Sprawy do rozwiązania.
Chłód powietrza.Rodzinne zaskoczenia.
Pierwszy tydzień października za nami...

czwartek, 4 października 2012

Czeremchówka

Długie wieczory mogą nadejść.
Nalewka gotowa.
Tylko czy doczeka przy takim natężeniu roboty,  papierkowej rzecz jasna.
Będę piła i robiła.
A miało zakończyć się we wrześniu.Nic z tego.
Październik minie w podobnym klimacie.
No to na zdrowie!

wtorek, 2 października 2012

Weekendowe migawki

Ostatni weekend września.
Rozmowy bez końca,śmiech,kulinarne rarytasy.
Żeberka w winie.Kokosowy jabłecznik
Niesamowite słońce.Wiatr w żaglach.
Dynie w ogródku.Róże, bo ciągle razem.
Zdjęcia - przypadkowe.
Nikt nie myślał o dokumentowaniu.
Przeżywaliśmy.

poniedziałek, 24 września 2012

Urodziny

To już czterdzieste trzecie.
Cóż.
M. kolacyjkę przygotował.
Jajeczniczka z grzybami z działki,  z cebulką rzecz jasna.
Wino. Sernik  na zimno,  wersja  żółta  z ciasteczkami w środku.
Nowy porfel według gustu mojego M.
Generalnie jest OK.

sobota, 22 września 2012

Jesień.

Przyszła. Spodziewana, a jednak nie w porę.
Zaskoczyła chłodem, wiatrem ,deszczem.
Wymusiła szale i  swetry .
I parasol do torebki., bo nigdy nie wiadomo kiedy...
Jest koniecznością.Oczywistością.Naturą.
Jesień.

czwartek, 20 września 2012

Apetyt na słodkie

Zimno. Jesiennie.
Walczę z sennością.
Pracy ciągle za dużo.
Opanował mnie słodki nałóg.
Haruję, tworzę , jem.
Wpadłam w rutynę.
Wszystko inne cierpliwie czeka .

sobota, 15 września 2012

Zanurzona w pracę

Jestem po same uszy  zanurzona w pracę.
Zaniedbuję dom. Zaniedbuję siebie.
Produkuję zapisane kartki  – 300% normy zapewne wyrobiłam.
Ale robić każą dalej. Więc robię. Makulaturę tworzę namiętnie.
Poprawiam , co inni mądrzejsi napisali. To się nazywa , że dostosowuję .
 Absurd.
Śmiałabym się,  oj śmiała  w głos, gdyby nie to, że kolejny weekend mi  ten  absurd pożera.
I nawet czasu nie mam zaparzyć herbatkę w czajniczku nowym.
Bo herbatową mieszankę  zrobić trzeba. A to już  o dużo - za dużo.
Czajniczkiem więc się chwalę  i cieszę ,że  pogoda  łaskawa i nie trzeba  się ogrzewać   tą herbatką , co nie po drodze mi ją parzyć.


niedziela, 9 września 2012

Niedzielny sernik z firanką

Sernik to dzieło wczorajsze.Duża blacha.
Zdjęcia dzisiejsze.
Niedziela zapowiada się pięknie.
Letnio.Tak jak lubię.
Zmykam na działkę.
Z segregatorami  i laptopem rzecz jasna.

sobota, 8 września 2012

…tym więcej mnie w kuchni

Kreatywnie . Aktywnie .Twórczo.
Tak należy .
To daje spełnienie.
To  dlaczego ograniczam się do działań kuchennych ?
Im więcej pracy w pracy, tym więcej mnie w kuchni.
Sobotni poranek. Szaleję.
 Rosołu,  gulaszu, kompotu -   nie liczę. To obiad.
Ponad plan- leczo na dwie patelnie , ciasto z jabłkami, sernik na zimno.
A jeszcze nie ma południa !
Dlaczego to robię , kiedy  czekają na mnie dwa opasłe segregatory roboty na co najmniej  6 godzin?
Na poniedziałek.
Czy ja zawsze muszę na przekór ?

czwartek, 6 września 2012

A to niespodzianka !

Zaskoczenie. Zdumienie.Podwójne. Przeczytałam bez zrozumienia. Wstyd. Dlatego muszę zmienić treść  posta.
Bea z bloga http://nicniewiem-bea.blogspot.com/  obdarowała mnie wyróżnieniem.Nie dwoma , jak wcześniej napisałam.
Dziękuję  Moja Stała Niezawodna Komentatorko !




 To wyróżnienie przekazuję dziewczynom:
1. Meli  http://sensualny.blogspot.com/
2.Basi  http://basa100.blogspot.com/
3.Ani http://moja-przystan.blogspot.com/
4.Adzie http://drobiazgidomowe.blogspot.com/
5.Anicie http://zrobionenaszaro.blogspot.com/
7.Krysce http://christina-art.blogspot.com/
8.Caroline http://hendaleko.blogspot.com/
9.Ulce http://zywotzarlonia.blogspot.com/
10.Agacie Adelajdzie http://sprawydomowe.blogspot.com

Całusy dla Wszystkich. I bardzo przepraszam za zamieszanie. To cała ja.

poniedziałek, 3 września 2012

O potrzebie harmonii

Zrobiłam brzoskwiniową  tartę.
Na to żeby było z górki.Żeby ogarnąć  rzeczywistość .
By zorganizować wszystko składnie i do rzeczy. Nie przegapić  terminów.
Podjąć słuszne  decyzje. We właściwym czasie zareagować.
By zachować równowagę między pracą a przyjemnością .

sobota, 1 września 2012

Nie ma nic trudniejszego od miłości

Miłość w czasach zarazy  Gabriel Garcia Marquez.
Nie porwała mnie ta powieść, nie uwiodła. Zakończenie  łatwe do przewidzenia. Irytujące opisy. W finale brak namiętności.Nieprzystający do treści tytuł.
Wina może być moja. W nastawieniu. W oczekiwaniu. Brałam ją  za arcydzieło.
Na pewno  jest to artystyczna opowieść o tym, że miłość ma wiele twarzy.
 I wszystkie są prawdziwe.

czwartek, 30 sierpnia 2012

Nostalgiczna pocztówka z wakacji

Nie czuję  jesieni. Nie ulegam urokowi wrzosów. Ani kolorowych liści.
 Nie tęsknię . Za wcześnie.
Chcę słońca. Poranków zapowiadających letni rytm dnia. Ciepłych wieczorów. Wakacyjnej wolności.
Radości bez obowiązku.
Chcę trwać w klimacie lata - jeszcze i jeszcze.
Dla mnie to lato  za krótkie...


wtorek, 28 sierpnia 2012

Hrabinia. Błąd w nazwie zamierzony.

Hrabinia popłynęła przy lekko zachmurzonym niebie i silnym wietrze.
M. trochę spłoszony wiatrem postawił tylko jeden żagiel.
Było dobrze. Dzieci rozochocone czekają na kolejny odcinek.
Ja - w zasadzie- też.





poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Praca obowiązkowa, słusznie wynagradzana ...

Dość marudzenia ,że znowu , że klimat  nie taki, że filisterstwo.
Że każdy na każdego wilkiem. Że  podkładanie świni. Że obgadywanie.
Nie. Nie będę  podkręcała  atmosfery.
Uzbroję się  w cierpliwość, optymizm, energię . Dostrzegę  pozytywy. Skoncentruję na meritum.
Uda się.
Bo przecież lubię swoją pracę. 


piątek, 24 sierpnia 2012

Życie jest w kolorze, który ma twoja wyobraźnia.

Fiasko Tomasza Mazura. Przeczytałam recenzję Agaty Adelajdy. Pobiegłam do Empiku. Kupiłam.Wchłonęłam natychmiast, bo inaczej się nie dało. I nie za bardzo wiedziałam, co dalej. Bo to jest książka dla bardzo twórczego , myślącego czytelnika. Nie dla konformisty. Dlatego musi być ciąg dalszy.Stąd Rozmyślania Marka Aureliusza. Wygrzebałam z półki. Czytałam na studiach. Ale gdzie tam moja wiedza studencka do aktualnej. A do tego jeszcze doświadczenie. Upajałam się lekturą jakbym pierwszy raz  miała w ręku. No i dalej pozostaje pytanie - jak żyć ? Bo na kartach książki to takie piękne,doskonałe, perfekcyjne,mądre.
 A codzienność- inna.
I jeszcze klasyka - Sto lat samotności Gabriela Garcii Marqueza. Nierzeczywista rzeczywistość, którą czytelnik kupuje w ciemno. Wyjątkowy klimat baśni, poza czasem i poza logiką. Cudne.


wtorek, 21 sierpnia 2012

Zniewoleni działką

 Szelest brzóz. Mokra trawa rano. 
 Rześkie powietrze.Kawa na  tarasie.
 Cisza. Bo słowa są zbędne.
 W oddali szczekanie psów. Wakacyjne jeszcze.
 Niespieszność myśli. Brak przymusu działania.
 To nieprawda, że niechętnie tu  bywam. 
 M. nie ma racji.


niedziela, 19 sierpnia 2012

Jeszcze się tam żagiel bieli...

I po co ona nam?  Na utrapienie ? Na wielkie przygody ?  W naszym wieku ?
Przecież ,żeby smakować rybę , nie trzeba mieć na własność stawu.
Że niby dzieci będą miały frajdę? Przecież i tak mają .
Na złość mnie? Bo przecież ja  boję się   wody panicznie.
Nie patrzę nawet  jak dzieci pływają. A pływają znakomicie, od przedszkola, więc nie powinnam…
 Radość mojego M. jest ponad wszystko.
Cieszy się jak dziecko.
I  jak ją nazwiemy ?


sobota, 18 sierpnia 2012

Pociąg do szczęścia

Moje fotografie. Z kilkunastu lat. Okoliczności różne.
M. wybrał te, na których mam radość w oczach, uśmiech na twarzy i wiatr we włosach.
Mężczyźni lubią kobiety szczęśliwe.

czwartek, 16 sierpnia 2012

O potrzebie życia na miarę

Hermann Hesse "Wyższy świat".
To książka o przesadzie . O szukaniu swojego miejsca w świecie.
Pochwała umiaru i mądrości natury.
O samotności i byciu wyjątkowym. O bezduszności , zgubnej ambicji.
O tym , jak ważne jest życie na miarę.


wtorek, 14 sierpnia 2012

Letnie zmartwienia

Dzieci to szkoła odpowiedzialności. Podszytej lękiem o nie.
Tęsknię do czasów ich beztroskiego dzieciństwa. Wtedy mogłam wszystko.
Teraz jestem bezradna.Mogę tylko być.


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Letnie przyjemności

„Mama postanowiła zmienić swoje życie. Teraz nie będzie  Życia na Huśtawce.
 Będzie Życie na Karuzeli. 
 Przemkowi wyostrzył się dowcip i zmysł obserwacji.
 Ale  życia  nie można zmienić. Bardziej siebie. 
 Obrastam w nowe .Słodkie i mleczne.


niedziela, 12 sierpnia 2012

Letnie wzruszenia



Jedno niezbyt słoneczne sobotnie popołudnie wystarczy ,by pochłonąć te wspomnienia.
Dobra literatura. Interesujący autor.
Fascynująca siła woli, motywacji, życia.

sobota, 11 sierpnia 2012

Letnia inspiracja

Dwie kobiety. Każda inna.
Zainspirowały mnie. Swoją niedoskonałością.
Przestać się napinać.Perfekcja jest nudna i męcząca.



piątek, 10 sierpnia 2012

Letnia pocztówka z krową

 Wakacyjna podróż.
 Dookoła wiejskie  pejzaże. Podziwiamy.
 Z zapatrzenia wyrywają nas słowa Ady:   jakbym była krową, nie chciałabym stać sama na pastwisku,          bo nie miałabym do kogo gęby otworzyć.
W stadzie raźniej.


czwartek, 9 sierpnia 2012

Letnia pocztówka z pomidorami

Wakacje pełne wrażeń, przewartościowań, decyzji. 
Ciągle  otwierają się nowe furtki. Nowe możliwości. Nowe…  
Nic nie musi być na  zawsze.
Natura jest stała. My - już nie!
Uważam ,że to cudowne!


niedziela, 1 lipca 2012

Rarytas miejski, czyli balkon


Pierwszy dzień lipca gorący, duszny. Tak nagle, bez zapowiedzi.
W tygodniu chłodno, a tu  wypaliło upałami.
Wreszcie doprowadziłam do porządku balkon. Kupiłam skrzynki na kwiaty.No i kwiaty . I już mogę posiedzieć na ukwieconym balkonie z kubkiem kawy rano i filiżanką melisy wieczorem. Rarytasik miejski.
Pozdrawiam wakacyjnie!

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Klimat mojej kuchni



Dzisiaj tak sobie o niczym napiszę. Jestem zmęczona pracą ,czekam naprawdę z utęsknieniem na umiarkowane, ciepłe lato.Z myślą o nim niedzielne popołudnie spędziłam na bejcowaniu balkonowego zestawu kawowego, czytaj stolik i dwa krzesła w miarę wygodne.Jak zaaranżuję całość, na pewno upublicznię na blogu.
Zanim jednak na serio zabiorę się za ten proceder, muszę zamknąć sprawy zawodowe. To trochę potrwa. Póki co, tak dla odprężenia - krótkie migawki z mojej kuchni.

Pozdrawiam!

sobota, 23 czerwca 2012

Śnić sen ...

Zamknięcie sezonu w Muzycznym odbyło się z przytupem, czyli z alarmem pożarowym. Ewakuacja widzów przebiegła sprawnie i nawet jeżeli były to tylko  ćwiczenia, a nie konieczność należy zaliczyć je do udanych. Na szczęście – głównie aktorów- całość miała miejsce tuż przed rozpoczęciem spektaklu, gdy na scenie orkiestra kończyła libretto. Po pół godzinie siedzieliśmy już wszyscy zatopieni w wartkiej akcji „Człowieka z La Manchy” i wsłuchani w przepiękną muzykę. W finale artyści zmuszeni byli bisować wielokrotnie i czynili to chętnie, może nawet w ramach zadośćuczynienia za wcześniejsze atrakcje.



To było – jak już napisałam - na zakończenie sezonu .
Wczoraj zaś byłam w Białej Fabryce na otwarciu Festiwalu Teraz One . Więcej informacji na ten temat znajdziecie pod adresem :http://www.onaonaona.com/ona/teraz-one-kultura-dla-kobiet-kobiety-dla-kultury/
Gospodarzem spotkania była Agata Młynarska. Artystycznie festiwal otworzyła Stanisława Celińska, pod wrażeniem której jestem do tej chwili. Niebywały talent , charyzma i warsztat stały się źródłem naprawdę niebanalnych wrażeń . Mnie przypomniały się czasy liceum, kiedy renesans przeżywała piosenka aktorska, a festiwal we Wrocławiu był głównym wydarzeniem medialnym.
Celińska przedstawiła projekt według pomysłu i reżyserii Jerzego Satanowskiego „Domofon, czyli śpiewniczek Stanisławy C.” Artystka wykonała teksty m.in. Jana Wołka, A. Osieckiej, Bertolda Brechta, Jonasza Kofty, K.I. Gałczyńskiego do muzyki Jerzego Satanowskiego, W. Korcza, Z. Wodeckiego, S. Krajewskiego, B. Okudżawy.
Publiczność bawiła się rewelacyjnie, zwłaszcza przy Zorbie, której cudowny tekst jeszcze dziś za mną chodzi.



Do następnego razu! Miłego weekendu wszystkim życzę!

poniedziałek, 11 czerwca 2012

czwartek, 7 czerwca 2012

Boże Ciało z domieszką niebieskiego




Wszyscy , którzy mnie dobrze znają, wiedzą jakie mam upodobania kolorystyczne. Jestem niepoprawną miłośniczką zielonego.Ta barwa z założenia zawsze mi się podoba.
Uwielbiam ją we wnętrzach. Kiedyś dominowała także w ciuchach, ale uznałam ,że to już przesada....!
Do zieleni obowiązkowo naturalna sosna( żadna tam bielona, choć u innych bardzo mi się podoba!) i wiklina.





Ale w dzisiejszym poście dominuje kolor niebieski. Tak dla odmiany, żeby nie było monotonnie, jako przerywnik. Niebieski przeżywa swój renesans, dlatego pogrzebałam trochę i w swoim zielonym świecie znalazłam akcenty niebieskie.








Na koniec polecam Wam balet Siergieja Prokofiewa Romeo i Julia. Muzyka fantastyczna, jak na czasy , w których powstała (lata trzydzieste XX wieku) - niebywale nowoczesna! A motyw miłosny znany , aktualny, inspirujący!
Pozdrawiam !

sobota, 26 maja 2012

Zielone Świątki, tatarak w kątki

"Zielone Świątki zaczynały się nieodmiennie od majenia domostw i kościołów gałązkami brzozy lub wierzby:musiało być wszędzie zielono,musiało na oknach, drzwiach,ścianach, płotach szeleścić i mienić się świeżymi,wiosennie pachnącymi liśćmi.Pachniał również tatarak(...)Wyściełano nim izby i podwórka,licząc że jego okazała woń odstraszy muchy, a przy tym przeczyści nadwątlone płuca i w ogóle zdrowie"
"Zielone Świątki łączyły się zawsze z radością,zabawą ,swobodą(...)Pola, przyroda,rozkwitła wiosna stanowiły nieodłączną scenerię Zielonych Świątek. Gdy nie dopisała aura, śmiano się ,że do Świętego Ducha nie zdejmuj kożucha, a po Świętym Duchu choć jeszcze w kożuchu"
Cytaty pochodzą z książki " Kalendarz Polski" Józefa Szczypki.
A poniżej niespodzianka od moich dzieci . Dostałam w prezencie "Wilka stepowego", którego bezskutecznie szukałam. W księgarniach nie ma absolutnie, w antykwariatach - bywa,ale ja jakoś szczęścia nie miałam.Na allegro - ceny obłędne.Dziś jest już w moim posiadaniu.
Pozdrawiam !