niedziela, 1 lipca 2012
Rarytas miejski, czyli balkon
Pierwszy dzień lipca gorący, duszny. Tak nagle, bez zapowiedzi.
W tygodniu chłodno, a tu wypaliło upałami.
Wreszcie doprowadziłam do porządku balkon. Kupiłam skrzynki na kwiaty.No i kwiaty . I już mogę posiedzieć na ukwieconym balkonie z kubkiem kawy rano i filiżanką melisy wieczorem. Rarytasik miejski.
Pozdrawiam wakacyjnie!
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Klimat mojej kuchni

Dzisiaj tak sobie o niczym napiszę. Jestem zmęczona pracą ,czekam naprawdę z utęsknieniem na umiarkowane, ciepłe lato.Z myślą o nim niedzielne popołudnie spędziłam na bejcowaniu balkonowego zestawu kawowego, czytaj stolik i dwa krzesła w miarę wygodne.Jak zaaranżuję całość, na pewno upublicznię na blogu.
Zanim jednak na serio zabiorę się za ten proceder, muszę zamknąć sprawy zawodowe. To trochę potrwa. Póki co, tak dla odprężenia - krótkie migawki z mojej kuchni.
Pozdrawiam!
sobota, 23 czerwca 2012
Śnić sen ...
Zamknięcie sezonu w Muzycznym odbyło się z przytupem, czyli z alarmem pożarowym. Ewakuacja widzów przebiegła sprawnie i nawet jeżeli były to tylko ćwiczenia, a nie konieczność należy zaliczyć je do udanych. Na szczęście – głównie aktorów- całość miała miejsce tuż przed rozpoczęciem spektaklu, gdy na scenie orkiestra kończyła libretto. Po pół godzinie siedzieliśmy już wszyscy zatopieni w wartkiej akcji „Człowieka z La Manchy” i wsłuchani w przepiękną muzykę. W finale artyści zmuszeni byli bisować wielokrotnie i czynili to chętnie, może nawet w ramach zadośćuczynienia za wcześniejsze atrakcje.
To było – jak już napisałam - na zakończenie sezonu .
Wczoraj zaś byłam w Białej Fabryce na otwarciu Festiwalu Teraz One . Więcej informacji na ten temat znajdziecie pod adresem :http://www.onaonaona.com/ona/teraz-one-kultura-dla-kobiet-kobiety-dla-kultury/
Gospodarzem spotkania była Agata Młynarska. Artystycznie festiwal otworzyła Stanisława Celińska, pod wrażeniem której jestem do tej chwili. Niebywały talent , charyzma i warsztat stały się źródłem naprawdę niebanalnych wrażeń . Mnie przypomniały się czasy liceum, kiedy renesans przeżywała piosenka aktorska, a festiwal we Wrocławiu był głównym wydarzeniem medialnym.
Celińska przedstawiła projekt według pomysłu i reżyserii Jerzego Satanowskiego „Domofon, czyli śpiewniczek Stanisławy C.” Artystka wykonała teksty m.in. Jana Wołka, A. Osieckiej, Bertolda Brechta, Jonasza Kofty, K.I. Gałczyńskiego do muzyki Jerzego Satanowskiego, W. Korcza, Z. Wodeckiego, S. Krajewskiego, B. Okudżawy.
Publiczność bawiła się rewelacyjnie, zwłaszcza przy Zorbie, której cudowny tekst jeszcze dziś za mną chodzi.
Do następnego razu! Miłego weekendu wszystkim życzę!
To było – jak już napisałam - na zakończenie sezonu .
Wczoraj zaś byłam w Białej Fabryce na otwarciu Festiwalu Teraz One . Więcej informacji na ten temat znajdziecie pod adresem :http://www.onaonaona.com/ona/teraz-one-kultura-dla-kobiet-kobiety-dla-kultury/
Gospodarzem spotkania była Agata Młynarska. Artystycznie festiwal otworzyła Stanisława Celińska, pod wrażeniem której jestem do tej chwili. Niebywały talent , charyzma i warsztat stały się źródłem naprawdę niebanalnych wrażeń . Mnie przypomniały się czasy liceum, kiedy renesans przeżywała piosenka aktorska, a festiwal we Wrocławiu był głównym wydarzeniem medialnym.
Celińska przedstawiła projekt według pomysłu i reżyserii Jerzego Satanowskiego „Domofon, czyli śpiewniczek Stanisławy C.” Artystka wykonała teksty m.in. Jana Wołka, A. Osieckiej, Bertolda Brechta, Jonasza Kofty, K.I. Gałczyńskiego do muzyki Jerzego Satanowskiego, W. Korcza, Z. Wodeckiego, S. Krajewskiego, B. Okudżawy.
Publiczność bawiła się rewelacyjnie, zwłaszcza przy Zorbie, której cudowny tekst jeszcze dziś za mną chodzi.
Do następnego razu! Miłego weekendu wszystkim życzę!
poniedziałek, 11 czerwca 2012
A poza tym nic na działkach się nie dzieje...
czwartek, 7 czerwca 2012
Boże Ciało z domieszką niebieskiego

Wszyscy , którzy mnie dobrze znają, wiedzą jakie mam upodobania kolorystyczne. Jestem niepoprawną miłośniczką zielonego.Ta barwa z założenia zawsze mi się podoba.
Uwielbiam ją we wnętrzach. Kiedyś dominowała także w ciuchach, ale uznałam ,że to już przesada....!
Do zieleni obowiązkowo naturalna sosna( żadna tam bielona, choć u innych bardzo mi się podoba!) i wiklina.


Ale w dzisiejszym poście dominuje kolor niebieski. Tak dla odmiany, żeby nie było monotonnie, jako przerywnik. Niebieski przeżywa swój renesans, dlatego pogrzebałam trochę i w swoim zielonym świecie znalazłam akcenty niebieskie.



Na koniec polecam Wam balet Siergieja Prokofiewa Romeo i Julia. Muzyka fantastyczna, jak na czasy , w których powstała (lata trzydzieste XX wieku) - niebywale nowoczesna! A motyw miłosny znany , aktualny, inspirujący!
Pozdrawiam !
sobota, 26 maja 2012
Zielone Świątki, tatarak w kątki
"Zielone Świątki zaczynały się nieodmiennie od majenia domostw i kościołów gałązkami brzozy lub wierzby:musiało być wszędzie zielono,musiało na oknach, drzwiach,ścianach, płotach szeleścić i mienić się świeżymi,wiosennie pachnącymi liśćmi.Pachniał również tatarak(...)Wyściełano nim izby i podwórka,licząc że jego okazała woń odstraszy muchy, a przy tym przeczyści nadwątlone płuca i w ogóle zdrowie"
"Zielone Świątki łączyły się zawsze z radością,zabawą ,swobodą(...)Pola, przyroda,rozkwitła wiosna stanowiły nieodłączną scenerię Zielonych Świątek. Gdy nie dopisała aura, śmiano się ,że do Świętego Ducha nie zdejmuj kożucha, a po Świętym Duchu choć jeszcze w kożuchu"
Cytaty pochodzą z książki " Kalendarz Polski" Józefa Szczypki.
A poniżej niespodzianka od moich dzieci . Dostałam w prezencie "Wilka stepowego", którego bezskutecznie szukałam. W księgarniach nie ma absolutnie, w antykwariatach - bywa,ale ja jakoś szczęścia nie miałam.Na allegro - ceny obłędne.Dziś jest już w moim posiadaniu.
Pozdrawiam !
"Zielone Świątki łączyły się zawsze z radością,zabawą ,swobodą(...)Pola, przyroda,rozkwitła wiosna stanowiły nieodłączną scenerię Zielonych Świątek. Gdy nie dopisała aura, śmiano się ,że do Świętego Ducha nie zdejmuj kożucha, a po Świętym Duchu choć jeszcze w kożuchu"
Cytaty pochodzą z książki " Kalendarz Polski" Józefa Szczypki.
A poniżej niespodzianka od moich dzieci . Dostałam w prezencie "Wilka stepowego", którego bezskutecznie szukałam. W księgarniach nie ma absolutnie, w antykwariatach - bywa,ale ja jakoś szczęścia nie miałam.Na allegro - ceny obłędne.Dziś jest już w moim posiadaniu.
wtorek, 22 maja 2012
Czytać każdy może...
Bea z bloga Nic nie wiem zaprosiła mnie do zabawy.Dziękuję i odpowiadam na zaproponowany zestaw pytań.
O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
Bardzo różnie, ale przed snem zawsze.To jest jak rytuał.
Gdzie czytasz?
Mam dwa ulubione miejsca. Pierwsze to oczywiście łóżeczko. A drugie - równie wygodne- fotel, fotel w salonie.Kiedyś czytałam wszędzie- w tramwaju,autobusie,w poczekalni...Ale niestety, teraz nie umiem się skoncentrować, za dużo spraw na głowie!
W jakiej pozycji najchętniej czytasz?
Leżącej i siedzącej, na zmianę. Ale mam dziwny zwyczaj czytania z ołówkiem w ręku!
Jaki rodzaj książek najchętniej czytasz?
Uwielbiam biografie, wspomnienia. Czytam namiętnie księgi psychologiczne, poradniki też , choć ostatnio mniej. Czytam współczesną literaturę polską.
Jaką książkę ostatnio kupiłeś/dostałeś?
Ostatnio zamówiłam sobie- na gwałt wręcz - książkę o Michale Urbaniaku, dyktowaną przez niego Andrzejowi Makowieckiemu. Pisałam o niej.
Co czytałeś ostatnio?
Spencer Johnson "Kto zabrał mój ser?, Marina Lewycka " Dwa domki na kółkach"( bez rewelacji)
Co czytasz obecnie?
Jak większość, czytam kilka książek, ale każdą w innym tempie. Teraz akurat "Magię aniołów" Margaret Neylon,, "Imię twoje..."Marii Nurowskiej i Andrzeja Donimirskiego "Kobiety z mitów i legend"
Używasz zakładek czy zaginasz róg?
Zakładek. Ale często zapamiętuję stronę.
E-book czy audiobook?
Próbowałam jednego i drugiego i.... wolę zwykłą książkę.
Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
"Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren , "Plastusiowy pamiętnik " Marii Kownackiej, "Ania z Zielonego Wzgórza", "Rilla ze Złotego Brzegu" Lucy Montgomery
Którą z postaci literackich cenisz najbardziej?
Ale szkolne pytanie. Nie odpowiem na nie. Za trudne. Jest tylu bohaterów - mądrych , dobrych, szlachetnych, ambitnych, złych, demonicznych, moralnie upadłych...Każdy jest na swój sposób fascynujący , dlatego właśnie czytam......
Zapraszam do zabawy: Baloskę,Polkę z bloga Polka Inaczej, Anię z Radziejowego Zacisza oraz Kachnę z Danusiowego Stryszku.Pozdrawiam!
poniedziałek, 21 maja 2012
Spokojny żywot poczciwego działkowicza
Albowiem widzisz, iż po onych miłych , ciepłych dniach - chłody,słoty nadejdą. Dobrze tedy będzie ogrzać się przy kominku i patrzeć na trzaskający ogień. Stąd małżonek twój niech buduje starannie kominek kamienny, by rozkosz była większa w one zimne dni....
Bo gdy wiosna nadejdzie, cóż za radość po działeczce sobie pochodzić,niepotrzebne gałązki orzeszynie poobcinać, truskaweczki okopać, wypielić, na urodę onych młodych świerczków popatrzeć , oczy- zmęczone miejskim zgiełkiem- nacieszyć!
A gdy już pracą utrudzony będziesz,cóż za szczęście móc położyć się pod chmurką, na hamaczku bujanym i popatrzeć na one konary wielkie brzózek smukłych i błękit nieba niewysłowiony!
A i zwierzynie twojej należy się wytchnienie od stróżowania ciągłego i aportowania. A niech poleży , poleni się zwyczajnie razem z tobą....
Pozdrawiam i przepraszam za grafomańskie naśladownictwo mistrza Reja.
Bo gdy wiosna nadejdzie, cóż za radość po działeczce sobie pochodzić,niepotrzebne gałązki orzeszynie poobcinać, truskaweczki okopać, wypielić, na urodę onych młodych świerczków popatrzeć , oczy- zmęczone miejskim zgiełkiem- nacieszyć!
A gdy już pracą utrudzony będziesz,cóż za szczęście móc położyć się pod chmurką, na hamaczku bujanym i popatrzeć na one konary wielkie brzózek smukłych i błękit nieba niewysłowiony!
A i zwierzynie twojej należy się wytchnienie od stróżowania ciągłego i aportowania. A niech poleży , poleni się zwyczajnie razem z tobą....
Pozdrawiam i przepraszam za grafomańskie naśladownictwo mistrza Reja.
niedziela, 20 maja 2012
To świt, to zmrok...czyli artystyczne wzruszenia sobotnie!
Za mną długi i niebywale męczący tydzień. Sporo w nim było najrozmaitszych emocji, wszystkie wyczerpujące. Kolejny zapowiada się tak samo. Byle do czerwca! Wtedy będzie już spokojniej , zwłaszcza na niwie zawodowej.
Po takich wyczerpujących chwilach zafundowaliśmy sobie wzruszenia artystyczne. Wybraliśmy się – rodzinnie- na Skrzypka na dachu.
Kocham Skrzypka na dachu!! Mogłabym w nieskończoność słuchać wszystkich utworów z tego przedstawienia. Zawsze się na nim wzruszam do łez. Autentycznie!
Bawi mnie poczucie humoru Tewjego Mleczarza, urzekają jego rozmowy z Bogiem.
Płaczę , gdy Tewje śpiewa „ Kwiatku mój, mała Chawele…” i zaciskam kciuki podczas weselnego tańca z butelkami. Zaś aria Gołdy i Tewjego poczas zaślubin Cejtł i Motela to perełka!!
Polecam wszystkim!
A dziś relaks na działce- piękna soczysta zieleń, śpiew ptaków, ciepłe promienie słońca i niezobowiązująca lektura! No, przy okazji przygotujemy miejsce na borówki amerykańskie. Kolejny pomysł mojego małżonka. Miłej niedzieli !
niedziela, 13 maja 2012
Jazzowi giganci książki piszą
Zastanawiam się czy te wspomnieniowe książki byłyby dla mnie tak interesujące , gdybym nie słuchała jazzu. Dużo jest w nich nawiązań do kariery muzycznej obojga artystów. To oczywiste.Ogólnie polecam obie!
Urszula Dudziak w Wyśpiewam wam wszystko pisze ciekawie, nie robi wycieczek w kierunku innych.
Zachowuje takt i umiar.
Czyta się te wspomnienia lekko i szybko, ale bez wypieków na twarzy.
Wszystko , co napisała- już wcześniej wiedzieliśmy.
Za to książka Urbaniaka Ja,Urbanator.Awantury muzyka jazzowego jest dla mnie rewelacyjna.
Żywa , wartka narracja. Jędrny, plastyczny, obrazowy język. Uchwycenie lokalnego klimatu opisywanych miejsc, charakterów ludzkich. Czyta się to jednym tchem. Ponadto Urbaniak obnaża siebie. Pisze o porażkach i sukcesach, o tajemnicach rodzinnych,
o talencie i słabościach charakteru. O błędach życiowych i wielkich wygranych. Czuje się w tej książce człowieka, który odczuwa, przeżywa, rozwija się . Żyje - barwnie, kolorowo , intensywnie. Wie, w którą stronę iść. Czasami pomyli drogi, ale nigdy kierunku. Urbaniak to człowiek z pasją . Taki banał, ale czyni życie przygodą i daje spełnienie! Pozdrawiam!
Urszula Dudziak w Wyśpiewam wam wszystko pisze ciekawie, nie robi wycieczek w kierunku innych.
Zachowuje takt i umiar.
Czyta się te wspomnienia lekko i szybko, ale bez wypieków na twarzy.
Wszystko , co napisała- już wcześniej wiedzieliśmy.
Za to książka Urbaniaka Ja,Urbanator.Awantury muzyka jazzowego jest dla mnie rewelacyjna.
Żywa , wartka narracja. Jędrny, plastyczny, obrazowy język. Uchwycenie lokalnego klimatu opisywanych miejsc, charakterów ludzkich. Czyta się to jednym tchem. Ponadto Urbaniak obnaża siebie. Pisze o porażkach i sukcesach, o tajemnicach rodzinnych,
o talencie i słabościach charakteru. O błędach życiowych i wielkich wygranych. Czuje się w tej książce człowieka, który odczuwa, przeżywa, rozwija się . Żyje - barwnie, kolorowo , intensywnie. Wie, w którą stronę iść. Czasami pomyli drogi, ale nigdy kierunku. Urbaniak to człowiek z pasją . Taki banał, ale czyni życie przygodą i daje spełnienie! Pozdrawiam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Etykiety
balkon
(2)
dekoracje
(20)
drobiazgi domowe
(9)
działka
(6)
film
(13)
fotograficzne aranżacje
(14)
ja i szydełko
(3)
już po
(1)
książki
(39)
kulinarne zabawy
(13)
muzea
(2)
muzyka
(10)
praca
(7)
resume
(4)
ruch myśli
(41)
świat w starym stylu
(3)
teatr
(16)
wakacje
(11)
wyróznienia
(1)
zdjęcia
(33)
żaglówka
(4)
życie
(1)











